Po niemiłosiernym przekiszeniu wędrującego albumu
Latarni, wreszcie wysłałam go właścicielce.
Cudnymi wpisami chwali się na wspólnym blogu -
House of Art.
Tak prezentują się moje strony.

Na tymże blogu zamieściłam także prosty kursik robienia
wrzosowego serducha. Nie wiem za bardzo jak tam z jego trwałością. Póki co ma tydzień i wygląda dokładnie tak jak w dniu powstania, także mam nadzieję że powisi jakiś czas w naszym przedpokoju.

We wrześniu na mój warsztacik trafi kolejna książeczka dla dzieci , traktująca o pewnej czarodziejce i dająca dużo możliwości jeśli chodzi o ilustracje. Rączki zacieram , bo styl przyjęty przez wydawnictwo bardzo mi odpowiada.

Także trzymam kciuki sama za siebie i już nie mogę się doczekać kiedy w księgarniach pojawią się moje publikacje.
Wydaje się, że jako pierwszy wyfrunie w świat mój drugi projekt ( już 9 września!)
Ale to już temat na odrębny wpis!